poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział 4

- W zasadzie nigdy nie byłam na randce, ale gdybym była to wolałabym pójść do kawiarni. - powiedziała Ida i usiadła do ławki.
- Nigdy nie byłaś na randce?! - krzyknęła Aniela i zaśmiała się szyderczo.
- Spokój. - dla odmiany krzyknęła nauczycielka. - To lekcja wychowania do życia w rodzinie, a nie sala sporów. Rozmawiamy o miłości. Mogę kontynuować?

- Suka! Nie powinna nas pytać o randki. - powiedziała Miśka i włożyła do koszyka FRUGO.
- Oj tam. Też nie byłam na żadnej i nie płaczę z tego powodu. Wyluzuj.
- Nie! Chcesz FRUGO?
- Nie. Miśka wiesz, że ta Julka zaprosiła mnie na imprezę... - zaczeła nieśmiało dziewczyna.
- Idziesz?
- Raczej nie. Wiesz, że nie lubię dyskotek i nawet na choinkę nie przychodzę, ale głupio mi było odmówić, więc pomyślałam, że się zgodzę. I tak nie znajdzie mnie...
- Racja.


17:30

Dzwonek do drzwi. Ida poszła otworzyć. W drzwiach stanęła Julka!
- Julka? Co ty tu robisz? - zapytała zaskoczona dziewczyna.
- Przyszłam po Ciebie. Miałaś iść ze mną na imprezę.
- Skąd wiesz gdzie mieszkam?
- W tym mieście są tylko dwie Idy, a jedna ma prawie sto lat. - wyjaśniła.
- Ale, ja nie jestem nawet gotowa i...
- Masz pół godziny. Potem idziemy. Pamiętaj, że jak ktoś poczęstuje Cię fajkiem czy czymś innym to nie wypada odmawiać.

21:35

Zabawa trwała w najlepsze. Ida jednak trzymała sie na uboczu. Podszedł do niej nieznajomy chłopak z burzą czarnych włosów.
- Chcesz? - wyciągnął w jej stronę skręta.
- Jasne. - powiedziała, albowiem zapamiętała słowa Julki. Dał jej bucha. Po jednym kompletnie jej odwaliło. Zaczeła ganiać jakieś ważki, stół wydawał się mieć nogi. Nagle w tłumie ozbaczyła Julkę, jeszcze lepiej podjaraną i schlaną. Ida postanowiła dać spokój z maryhą. Chciała jak najszybciej stąd uciec. Ruszyła w stronę drzwi. Jednak Julka pociągnęła ją za rękaw bluzki.
- Ida, chodź... za...za...zabawimy się.
- Wydaje mi się, że już za mocno się zabawiłyśmy.
- Daj spo... spo... spokój. - nalegała pijana i naćpana dziewczyna.
- Sory, ale ja odpadam. Wychodzę. Spotkamy sie jak będzie z tobą ok. Zresztą ja też nie najlepiej się czuję. - wyrwała swój rękaw z jej dłoni i wyszła.

Na dworze dopiero pożałowała swojej decyzjii. Może i wszyscy byli tam nawaleni i naćpania, ale przynajmniej miała kolegów. Raz jedyny w zyciu ktoś zaprosił ja na imprezę i tym kimś nie była Miśka. Zawsze gdy Miśka ją gdzieś zaprosiła były we dwie i gadały, po prostu gadały. Na inne imprezy nikt jej nie zapraszał. Usiadła na ławce w parku i rozpłakała się . Ida pierwszy raz płakała z tego powodu, że nie mak oleżanek. Czasem chciałaby wyjść z nimi, pogadać, pośmiać się. Przez głowę przechodziły jej różne mysli. Popatrzyła na staw i dzikie kaczki. ,, One są wolne, też bym tak chciała''. Łzy ciekły po jej policzkach. ,,Ucieknij'' jakis głos w głowie szepnął to do Idy. Dziewczyna usłyszała to ponownie, przez głowę przemknęło jej, że to pewnie od tej marihuany. Wstała wystraszona z ławki i skierowała się w stronę domu.


Sobota:

- Ida idę już do pracy. Śniadanie sobie zrobisz, wieczorem idę do mojego nowego chłopaka Tomka.
- Dobra. Cześć, mamo. - powiedziała i usiadła na krześle w kuchni i wyciagnęła swój pamiętnik.

,, Kochany Pamiętniczku!

,,Żyjemy tak jak śnimy - samotnie.'' - ktoś wielce mądry to powiedział, ale nie wiem kto. Znalazłam to wczoraj. Było ukryte miedy książką mojej matki. Po co jej to? Czy ona tak jak ja czuje się samotna? Przecież ma tyle tych facetów i koleżanek. Sama nie wiem. Nic nie wiem. Czuje się jak  wrak człowieka. Jak śmieć, nic nie warty śmieć. Zawsze myslałam, ze ja Ida jestem twardzielką, ale to maska. Moja prywatna maska. I kurwa chcę ją zrzucić! ''

Tylko tyle udało jej się wyskrobać. Nie miała ochoty juz pisać. Włączyła sobie płytę Lany Del Rey. Lubial Lane, jej teksty były takie szczere i można było się przy nich wyciszyć. Tego jej było potrzeba. Wyciszenia. Po kilku minutach stwierdziła, że musi zmienić coś w swoim życiu. Znowu usłyszała głos ,,Na co czekasz?''
- Kto tu jest? - krzyknęła. Odpowiedziało jej tylko echo. ,,Mam chorobę psychiczną'' - pomyślała. Usiadła na podłodze i wsłuchiwała się w muzykę. ,, Uciekaj'' znowu usłyszała. Zignorowała ten głosik i podgłośniła piosenkę. Myślała, że może ucieczka byłaby dobrym wyjściem, albo nie. I tak ją znajdą i co potem? Psycholog i jakiś psychiatra, tego jej akurat potrzeba nie było. Poszła do pokoju. Włączyła komputer. Może pozna kogoś na czacie? Znalazła stronę www.samotni.pl. Coś w sam raz dla Idy. Wypełniła dane i przyjęła nick : Whatsername. Na awatar ustawiła to:
Czekała aż ktoś do niej napiszę. Po kilku sekundach doszła do niej wiadomość od KillTheFuckingDJ

KillTheFuckingDJ:
-Fanka Green Day?

Whatsername:
Tak, a ty?

KillTheFuckingDJ:
Też. Czemu tu się zalogowałaś?

Whatsername:
Prawdopodobnie z tego samego powodu co ty. Samotność.

KillTheFuckingDJ:
Aha. A jak masz na imię?

Whatsername:
Ida, a ty?

KillTheFuckingDJ:
Nie wiem. Mówią mi Piotrek, ale nie jestem Piotrkiem. 

Whatsername:
 Dlaczego?

KillTheFuckingDJ:
Chodź na priv.

Chłopak rozłączył się. Ida nie wiedziała co ma do niego napisać, ale on jej pomógł zaczał pierwszy.

,,Ludzie mają mnie za wariata. Nie bój się nei jestem nim. Czasem tylko mam inne zdanie. Ludzie mnie ranią. Nie nawidzę ich.''

,, Wiem. Mam ten sam problem. Niby dobrze jest być samemu, ale czasem masz juz to w dupie i chcesz po prostu wyjść z kimś i nic nie robić. Tylko żeby ktoś był z tobą. Tez tak masz?''

,, Nie. Ja siedzę w domu już od roku. Matka zostawiła mnie gdy miałem 16 lat. Byłem sam zdany na siebie, a teraz siedze w domu sam. I ciągle jestem sam. Byłem inny niż reszta, nie lubiłem dyskotek, czytałem. Dużo czytałem. Przylgnęła do mnie metka kujona, dziwaka, innego. Jeśli ktoś jest odmienny, to jest skazany na samotność. Zamknąłem sie w sobie i pewnego dnia nie poszłem do szkoły, drugiego tez nie i już od roku w niej nie zawitałem.''

,, Fajnie Ci.''

,, A wiesz oc jest najdziwniejsze? Że nikt nie zauważył mojej nieobecności. Wszyscy mieli mnie za nic. Jak nie przyszłem do nawet się nie przejeli. Mieli to głęboko w dupie!''

,, Myślę, że w moim przypadku byłoby tak samo. Nie tylko Ciebie w klasie mają za wyrzutka. Mnie nie nawidzą, bo jestem spokojana i nie piszczę jak pikaczu, nie biegam po korytarzu jak bydło i nie lubię Anieli.''

,, Aniela? Zapewne miss szkolnego korytarza?''

,, I bożyszcze ,,koleżanek'' z klasy.''

,, Też u nas taka była. Miała na imię Asieńka. Nienawidziłem tej suki''

,, Wyślesz mi swoje zdjęcie?''

,, Chyba nie. Lepiej tego nie oglądać. ''

,,Czemu?''

,, Wyglądam jak potwór. Jak ten cały Nossie czy jak mu tam''

,, Przesadzasz, na 100%'' 

,, Może być?''

,, Nie! To Billie Joe. Jesteś aż tak podobny? :)''

,, Chciałbym''

,, Może jednak jesteś? Jestem zawsze wścibska i ciekawska, więc nie przestanę.''

,, Kurde... wydajesz się być fajna, więć nie chcę stracić takiej wścibskiej koleżanki, jeszcze fanki Zielonych!''

,, Dajesz, dajesz ;*''

,, Dobra, ale bój się''

,, Już cała drżę''

,, A lubisz Roberta Pattinsona, czy jak mu tam?''

,, Tak, tak. Ale chcę zobaczyć Ciebie''

,, Masz: 

Ups...''

,, Ej oszukańcu! Ty ładny jesteś?!''

,, Przestań. Teraz ty! ''

,, Zgoda! 

 I jak Ci się podobam? ;))''

,, No, no wiesz wole dziewczyny, ale... Dobra, a tyteraz na poważnie. Ja Ci pokaząłem swoją twarz, to ty mi pokaż swoją''

,, Cytat jak z ,,Sali Samobójców'', dobra masz:


Podobna?''

,, Muszę Cię rozczarować. Jesteś ładniejsza, niż Billie Joe.''

,, Ha, ha, ha dzięki.''

Pisali do wieczora. Ida wreszcie poczuła, że znalazła pokrewną duszę. A był nią ktoś na kogo mówią Piotrek, ale nie jest Piotrkiem.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz